Nx 32 używałem jako travel
mix oraz zasilanie suchego. Podczas zanurzania zaczął podmarzać.
Jednak zignorowałem to, licząc na to, że to efekt wychłodzenia na
zamieci panującej na górze. Po przełączeniu się na mieszaninę denną -
pełen komfort. Dość powoli zszedłem na dół. Dno zobaczyłem na 95m wg digitala, 93m wg vypera skalibrowanego na słoną wodę). W
świetle latarki zobaczyłem Głowacza pręgopłetwego siedzącego na
dnie...
Wokoło skakały jak szalone kiełże... Czyli tam jest życie! I
to ile!
Przemknęła mi przez myśl idea, żeby dowiązać kołowrotek i spróbować
trochę pogłębić... jednak czasu mało, straciłem nieco na zamarzający
automat, no i przypomniałem sobie uśmiechnięte oczy mojej
Królewny...:) Cóż, trzeba wracać!
W 10' nurkowania rozpocząłem wynurzanie. Na 70m - zobaczyłem
przepływającą w toni małą rybkę, jakąś stynkę, czy co? Trudno
powiedzieć, była kilka metrów pode mną...
Potem zaczęły się problemy...
Najpierw zauważyłem, że latarka nieprzyjemnie przygasa. Co jest?
Chyba ją ładowałem? Kilkanaście minut świecenia i ledwie się żarzy?
Niedobrze. Zgasiłem ją, odwiesiłem na D-ring i włączyłem zapasową
lumenkę na kasku. Jest ok - widzę przyrządy, wystarczy...
Na 69m pierwszy przystanek. Na razie jest ok.
40m przełączam się na nx32. Jakieś 3 oddechy i automat
zamarza... bu:( Czeka mnie kręcenie gałką przez najbliższe
kilkadziesiąt minut. Jednak po kilku przystankach automat jakby
zaczyna się zachowywać coraz lepiej. W końcu odmarza tuż przed
przełączeniem się na nx55. Dobrze, bo nie będę miał problemów z
suchaczem...
Ale po przełączeniu, kolejna wtopa - automat zamarza po
pierwszym wdechu... Temu już nic nie pomaga. Do 6m - uchylenie zaworu-
wdech, zakręcenie - wydech, cały czas, po otwarciu butli pełny wydatek
automatu...
Na 6 m odczepiam butlę z tlenem zapiętą luźno z tyłu i przełączam
się na tlen... tym razem automat nie zawodzi... Jednym słowem: dobry
zwyczaj nie pożyczaj, no i apeks rulez... ;)
Podczas całego deco całkiem konkretnie zmarzłem, mimo, że mam nowy
ocieplacz - ursuit... miał być super ciepły... no ale może - nic nie
pomoże na 70' dekompresji przy linie - w bezruchu...
Ostatecznie w 80' wychodzę na powierzchnię. Zmarznięty tak, że o
nurkowaniu z Rybą nie ma mowy. Wychodzę z przerębli i ruszam zanieść
sprzęt... ok. 600m do przerębli nad ścianką. Ten marsz mnie rozgrzał
całkiem ładnie, jednak po podliczeniu gazów - odłożyliśmy kolejne
nurkowanie na potem.
|